Autyzm u niemowląt? Badacze pracują nad terapią
Opublikowano: 09 grudnia 2010, o godzinie: 00:58:34, na poziomie: 1, 2 komentarzeU Diego, syna Carmen Aguilar, autyzm zdiagnozowano w wieku dwóch lat. Od tego momentu - a minęły już trzy lata - jego matka wielokrotnie przyczyniła się do poszerzenia wiedzy na temat tej zagadkowej choroby. Zabawa z maskotką przyciągnęła uwagę Emilia Zabawa z maskotką przyciągnęła uwagę Emilia /The New York Times Carmen udostępniła wszelkie możliwe próbki biologiczne i zgodziła się prowadzić dzienniki, w których skrupulatnie zapisywała wszystko co zjadła, zainhalowała lub wtarła w skórę. Badacze byli nawet obecni podczas narodzin jej drugiego syna, Emilia. Ze szpitala wyszli z próbkami tkanek, łożyska i pierwszego kału dziecka. Obecnie rodzina objęta jest kolejnym badaniem. To część zakrojonego na wielką skalę projektu, który ma pomóc w wykrywaniu objawów autyzmu u zaledwie półrocznych niemowląt (obecnie wiarygodną diagnozę stawia się dopiero w wieku dwóch lat). Kiedy więc u Emilia w ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia faktycznie pojawiły się początkowe objawy autyzmu - brak kontaktu wzrokowego, brak uśmiechu, brak gaworzenia, nienaturalne zainteresowanie przedmiotami - jego rodzice chętnie zaakceptowali możliwość objęcia go programem Infant Start w MIND Institute w University of California Davis Medical Center. Leczenie opiera się na codziennej terapii - Early Start Denver Model - która polega na grach i udawaniu zabawy. W badaniach randomizowanych dowiedziono, że u małych dzieci z autyzmem znacząco wpływa ona na rozwój IQ oraz umiejętności językowych i społecznych. Naukowcy sądzą, że metoda ta przyniesie jeszcze lepsze efekty, jeśli zastosuje się ją odpowiednio wcześnie. "Ostatecznie dążymy do tego, by zapobiec ujawnieniu się pewnej części autyzmu" - mówi David Mandell, zastępca dyrektora w Center for Autism Research w Children's Hospital of Philadelphia. "Nie twierdzę, że można uleczyć te dzieci, ale jeśli odpowiednio wcześnie uda nam się wpłynąć na ich rozwój, być może nigdy nie spełnią kryteriów wymaganych do zdiagnozowania autyzmu. Dlatego nie możemy czekać do pełnego ujawnienia się choroby". Sally Rogers, badaczka w MIND Institute, która pracuje z państwem Aguilar, mówi jednak, że napotkała kilka wyzwań podczas adaptowania dziecięcej terapii na potrzeby niemowląt. Osłabiony magnes Nawet normalnie rozwijające się niemowlęta nie umieją mówić ani gestykulować, a co dopiero udawać. Dlatego Rogers poleciła rodzicom skupić się na gaworzeniu i prostych interakcjach, do których dochodzi podczas rutynowych czynności - karmienia, ubierania, kąpania i przebierania. "Koci-łapki, zabawa w chowanego czy łaskotanie to zabawy starszych dzieci" - tłumaczyła Carmen i Saulowi Aguilarom podczas ich pierwszej sesji, gdy Emilio miał siedem miesięcy. Rogers mówiła o kolejnych 12 tygodniach i tym, że należy skupić się na wymianie uśmiechów z synem, nauczeniu go reagowania na swoje imię, gaworzeniu z nim poczynając pod pojedynczych sylab ("ma"), przechodząc do podwójnych ("gaga"), aż do bardziej skomplikowanych ("maga"). "Większość dzieci przychodzi na świat z wbudowanym magnesem, który przyciąga je do innych ludzi" - tłumaczy Rogers - "O autyzmie wiemy tyle, że przy tej chorobie ten magnes słabnie. Nie chodzi o to, że dzieci nie są zainteresowane kontaktem, po prostu są nim zainteresowane o wiele mniej. Pytanie więc jest takie: jak to zainteresowanie zwiększyć?" Kontakt wzrokowy Podczas lekcji pierwszej skupiono się na kontakcie wzrokowym. Rogers poleciła rodzicom, by na zmianę bawili się z Emiliem. Zachęcała by jak najczęściej znajdowali się twarzą w twarz z dzieckiem i pozostawali na jego linii wzroku. Carmen pochylała się więc nad niebieskim kocykiem i grzechotała zabawkami. "Emilio? Gdzie jest Emilio?" Autyzm dziecięcy jest zaburzeniem, w którym rokowania i szansa na wyleczenie zależą od natężenia objawów i ich wpływu na poziom intelektualny dziecka. Dzieci wymagają stałej opieki rodziców. Największy nacisk w leczeniu kładzie się na rehabilitację i reedukację, uwzględnia się także różne formy psychoterapii: behawioralną (oparta na uczeniu się elementarnych zachowań), a także psychoterapię indywidualną. Najważniejszy jest jednak udział w terapii całej rodziny, aby jak najszybciej zminimalizować straty płynące z utrudnionego kontaktu z dzieckiem.
Oto ja!